Cuda-wianki, czyli czy Kościół w cuda wierzy?

Cudów nie ma. To często powtarzany zwrot. Mówimy tak, dając innym
do zrozumienia, że tylko rzetelną pracą można do czegoś dojść. A jak to jest
z katolicką wiarą w cuda? Otóż najczęściej wierzy się w te, które nam pasują. Tak jak lubiliśmy w dzieciństwie opowieści o duchach, czarnych rękach, wilkołakach i innych potwornościach, tak teraz lubimy sensacyjne opowieści
o „cudach”.
I nic to, że potem okazuje się, że żadnego cudu nie było, że to sfabrykowane przez kogoś działanie, by wywołać sensację. Katolicy kochają takie „cuda”.

A jak to wygląda w doktrynie Kościoła katolickiego? O tym pisze profesor Jan Hartman w poniższym artykule. Polecam.


http://www.tygodnikfaktycznie.pl/cuda-wianki/

Opublikowano Przemyślenia | 1 komentarz

Kiedy wychodzisz z ciemności, światło na początku boli…

Ateizm

Opublikowano Przemyślenia | 1 komentarz

Świecki katolik pisze list do polskich biskupów

Wprawdzie sprzed roku artykuł, ale aktualny jak mało kiedy. Polecam lekturę, pozostawiam bez komentarza, ale podpisuję się jako ateistka obiema rękami.

 

List świeckiego katolika do biskupów

 

Opublikowano Przemyślenia | 1 komentarz

Krótko, zwięźle i na temat.

Boguś

Opublikowano Przemyślenia | Skomentuj

Antyklerykalizm czy ateizm?

To pojęcia niezwykle często mylone przez wiele osób, a nie są jednoznaczne. Można być katolikiem i antyklerykałem, chociaż ateista z natury rzeczy antyklerykałem jest.

W słowie antyklerykalizm przedrostek anty- sugeruje przeciwstawienie się czemuś, tak więc słusznym byłoby poznanie znaczenia słowa klerykalizm. I tu, bez wymądrzania się, zacytuję za Wikipedią: „Klerykalizm (łac. clericalis: duchowny) – dążenie do uzyskania instytucjonalnego wpływu duchowieństwa na życie społeczne, polityczne oraz kulturalne aż do podporządkowania go duchowieństwu i Kościołowi.

Najwyższym stopniem klerykalizacji jest teokracja. Klerykalizm rodzi opór w postaci , często wśród samych katolików, tzw. antyklerykalizm wewnętrzny. Termin pojawił się we Francji w 1848 w okresie Wiosny Ludów ze strony krytyków Kościoła katolickiego, który stał wtedy po stronie monarchistów przeciwnych rewolucji.”

Tyle ciocia Wikipedia na temat klerykalizmu, a to już krok do wyjaśnienia, czym jest antyklerykalizm. Jest to , mówiąc  krótko, niechęć, a nawet wrogość wobec udziału kleru w życiu społecznym i politycznym. Antyklerykałem jest każdy, komu nachalne wtrącanie się duchowieństwa do polityki i życia społecznego przeszkadza. I tu z trudem powstrzymam się od dodatkowych uwag względem obecnej sytuacji w Polsce, chociaż ręce świerzbią, ale nie to jest moim celem. Chcę dziś tylko wyjaśnić różnicę wspomnianych w temacie pojęć. Ateizm zaś, jak wiemy, to brak wiary w Boga.

Tak więc antyklerykałem już z natury jest każdy ateista , ale nie każdy antyklerykał ateistą być musi. Spotkałam wielu katolików, którym nadmierne wtrącanie się kleru    do polityki i życia społecznego jest również nie w smak. Tak mi się wydaje, że duchowni często zapominają, jaka jest istota wiary i czemu ma ona służyć. Zaczynają wykorzystywać wiarę i swoją pozycję do sprawowania władzy i coraz bardziej im        to odpowiada. No cóż, parafianie, myląc pobożność z posłuszeństwem wobec kościelnych hierarchów, sami im tę władzę oddają bezwolnie.

Śledząc jednak historię różnych cywilizacji widzimy, że kapłani w różnych religiach wykorzystywali swoją przewagę do kierowania ludem, często niecne stosując zagrywki. Tak było i w czasach faraonów, tak jest i teraz. Wiara niby inna, ale metody pozostały. :)

Opublikowano Przemyślenia | Skomentuj

Wywiad z Krzysztofem Pieczyńskim

Kolejny raz pan Krzysztof Pieczyński spokojnie i rzeczowo punktuje w wywiadzie swoje zarzuty wobec Kościoła. Polecam tę dyskusję.

 

Opublikowano Przemyślenia | 1 komentarz

Kiedyś na Facebooku…

Swego czasu pewien rozmówca (rozmówca to raczej szumne określenie, gdyż rozmowa polegała na obrażaniu mnie przez niego) z owego portalu sprowokował mnie do zamieszczenia takiego listu do znajomych:

List otwarty do wszystkich moich znajomych, bliższych, dalszych, tych, co mnie troszkę lubią i tych, co łypią nienawistnie na moje oblicze!

Kochani, nie łudzę się i domyślam się, że i jedni i drudzy są w gronie moich znajomych tu na Facebooku. Słów parę chcę napisać, wyjaśnić kilka spraw, a skłoniła mnie do tego niedawna konwersacja z jednym z moich adwersarzy (jakby co, to słownik wyjaśni niektórym znaczenie tego słowa). Dowiedziałam się w tej dyspucie, że jestem nienawistną i plująca jadem istotą, ot tak, bez dania racji, bez zrozumienia moich intencji, no i podobno czytać ze zrozumieniem nie potrafię.  No, a o co poszło, a o moje poglądy
i wstawiane posty. Jednak już nad tą rozmową rozczulać się dalej zamiaru nie mam, natomiast ewentualnym adwersarzom słów parę wyjaśnienia chcę przekazać.

Zacznę od tego, że jestem ateistką. I proszę tych, którzy w tym momencie zazgrzytali już zębami dusząc w ustach nieparlamentarnych słów rzesze, żeby jednak do końca przeczytali ten tekst, zanim mnie odsądzą od czci wszelakiej. Zapewne nie wszystkim podobają się wstawiane przeze mnie posty i ja to świetnie rozumiem. Ja również nie wszystkie posty moich znajomych darzę sympatią, czasem mnie też denerwują, ale
z szacunku, jakim jednak ludzi darzę, nie komentuję. Dwa razy zdarzyło mi się usunąć ze znajomych ludzi, których posty naruszały normy współżycia społecznego i treści w nich zawarte można było zaliczyć do wręcz faszystowskich. Usunęłam i już, nie widzę, co wstawiają, ciśnienie dzięki temu mam w normie i jest dobrze. Tę samą metodę polecam tym, których urażają wstawiane przeze mnie treści i moje komentarze. Z drugiej strony zachęcam do dyskusji, ale takiej rzeczowej, zgodnej z zasadami dyskutowania, gdy atakujemy temat, a nie siebie nawzajem.

Zapewne niektórych z Was zszokowało to, że napisałam, iż jestem ateistką. Tak, to prawda. Jednak zwracam uwagę niektórym, że ateista to nie jest wróg osób wierzących, jak często niestety sugeruje Kościół. To nie jest tak, że nienawidzę ludzi wierzących, że „zieję nienawiścią i pluję jadem”(cytat z wypowiedzi wspomnianego adwersarza) w kierunku tych, co wierzą w Boga. Szanuję to, szanuję ludzi wierzących, ale tych tak naprawdę wierzących, a nie tych, którzy dla pokazania nowej kiecki, nowego samochodu, butów, płaszcza, fryzury, czy czegokolwiek innego pomykają
z dumnie uniesioną głowa co niedzielę do kościoła i rozglądają się, czy aby na pewno wszyscy to widzą, no i czy to widzi najbliższy sąsiad i czy już go skręca z zazdrości. Oj dobrze wiecie, że wielu ludzi jedynie w tym celu na modły zbiorowe w świątyni się zbiera. „Żarliwie” modlą się, gdy inni widzą, a zaraz po wyjściu z kościoła obsmarowują wszystko, co tylko się rusza i na drzewo nie ucieka. Pełno takich ludzi i trudno ich szanować, przyznajcie sami.

Moja droga do takiej akurat postawy życiowej była długa, okraszona wieloma sytuacjami, z których doświadczenie właśnie pozwoliło mi wyciągnąć wnioski i podjąć pewne decyzje. Trochę lat na karku już mam, więc chyba trudno mi zarzucić, że mój ateizm to pochopna i nieprzemyślana droga. Nie chcę wnikać za bardzo w istotę takiej decyzji, ale przyznam, że i obecna postawa Kościoła i wielu, ale nie wszystkich oczywiście, duchownych także do takich moich poglądów się przyczyniła. Zauważam hipokryzję w Kościele, więc o tym mówię. Nie odpowiada mi to, że hierarchowie kościelni za bardzo starają się dyrygować życiem publicznym traktując jednocześnie lud jak ciemną, bezmyślną masę, więc moim prawem jest o tym mówić i pisać. Jeśli komuś to nie odpowiada, to jego sprawa, ja natomiast mam prawo otwarcie się takim poczynaniom sprzeciwić.
A względem owej nienawiści, to uczucie mi jednak mało znane. Jakoś szkoda mi życia, tak w końcu krótkiego, na to, by zionąć do kogokolwiek nienawiścią, nie nienawidzę i nie nienawidziłam więc nikogo(no może poza tą małpą, która jakoś 45 lat temu
w przedszkolu wycięła mi grzywkę dziecięcymi nożyczkami do papieru, no dobrze, za moją zgodą, ale to ja potem na zdjęciu z zabawy mikołajkowej wyglądałam jakby mi pies te włosy wygryzł). Na nienawiść czasu najzwyczajniej szkoda, poza tym staram się pozytywnie do życia podchodzić i nawet jeśli kogoś nie lubię z jakiegoś powodu, to nie rozpamiętuję tego i przechodzę nad tym do porządku dziennego, gdyż czas płynie nieustannie.

Przypominam jednak, że człowiekiem jestem myślącym, taki ze mnie Homo sapiens (sapiens szczególnie wtedy, gdy ktoś mnie sprowokuje do łażenia po górach, czego nie lubię), tak więc rozum mam. Myślec potrafię, a skoro myślę, to i zdanie swoje na różne sprawy mam. Mam prawo je wyrażać, podobno Polska to kraj demokratyczny, więc
i nikt zabronić mi nie może te poglądy głosić. W poglądach tych nie obrażam personalnie nikogo, a Ci, którym te poglądy się nie podobają, mogą ich najnormalniej nie czytać, jak już wcześniej napisałam.

I tylko raz jeszcze podkreślę, że jeśli ktoś chce dyskutować, to niech napisze, że nie zgadza się z moimi poglądami i niechże przedstawi swoje, a niegrzeczne jest pisać, że moje wypowiedzi są niskich lotów, bo to już jest obraźliwe, a w dyskusji atakujemy temat, a nie siebie, ale…o tym już chyba też pisałam.
Pozdrawiam serdecznie wszystkich, i tych, którym moje poglądy pasują, jak również tych znajomych, którym one nie odpowiadają. Wszystkim Wam życzę radości, spokoju, dystansu do życia i uśmiechu każdego dnia.

Opublikowano Przemyślenia | Skomentuj

Jako rzecze Epikur… ;)

Ateiści

Opublikowano Przemyślenia | Skomentuj

Trybunał jeszcze konstytucyjny czy już kościelny?

Polecam ciekawy artykuł  Jana Hartmana w „Polityce:


http://hartman.blog.polityka.pl/2015/10/07/uklony-dla-dody

 

Czy nam się to podoba czy nie, stajemy się państwem wyznaniowym, mimo że Konstytucja „gwarantuje ” rozdział Kościoła od państwa.

Opublikowano Przemyślenia | Skomentuj

Ciemnogród w XXI wieku? A proszę bardzo!

Ręce i nogi opadają. Mam świadomość, że ludzie kościelnymi sztuczkami są otumanieni, ale do tego stopnia????
W tym kraju wystarczy być duchownym i właściwie już stoi się ponad prawem. Absolutnie ponad i to zarówno świeckim, jak i boskim. No chyba że boskie prawo dopuszcza krzywdzenie maluczkich, ale z tego, co się orientuję, to jednak nie. Trudno nawet komentować to, co się dzieje w fanatycznych, zapyziałych umysłach wiernych poddanych katolickim machinacjom.
Już wielokrotnie w mediach słyszeliśmy o pouczeniach tylko dla duchownych, którzy przekraczają nagminnie dozwoloną prędkość. Mundurowi salutują, paluszkiem pogrożą i księżulek jedzie dalej, ewentualnie co dziesiąty sukienkowy zostanie przykładnie ukarany i jest ok, żeby lud się nie burzył. Nie podoba mi się to, ale niewiele w tej kwestii da sie zrobić, bo trudno mundurowym udowodnić, że nie dopełnili obowiązku.
Księża, którzy dopuścili się jednak znacznie poważniejszych przestępstw jakoś też są usprawiedliwiani, jakby byli istotami nadrzędnymi wobec nas, zwykłych śmiertelników. Niestety, bardzo często ostatnio słychać o pedofilach w sutannach i to już nie są jakieś pojedyncze wypadki, to już taka lawina zdarzeń się robi. Średnio co kilka dni jesteśmy informowani o tym, że jakiś ksiądz dopuścił się aktu pedofilii. I co!!! Jak reaguje na to opinia publiczna??? A nijak, a w każdym razie nie tak, jak zareagować powinni zdrowo myślący, normalni ludzie. No nóż w kieszeni się otwiera, gdy czytam, że owszem, to może i zły czyn, ale gdyby dziecię księdza nie kusiło, to nic by się nie stało. Gdyby matka z ojcem więcej czasu dziecku poświęcali, to nie szukałoby aprobaty u duchownego. Ostatnio w głośnej w mediach sprawie padło nawet pytanie: Gdzie była szkoła? Gdzie nauczyciele???!!!!
Czy głupota ludzka osiągnęła już takie apogeum???
Trudno uwierzyć, że ludzie są aż tak zaślepieni i głupi!!!
Krew zalewa, gdy się słucha takich bzdur, ale cóż. Wklejam link, posłuchajcie sami.

http://www.tvn24.pl/ksiadz-adam-w-oskarzony-o-gwalt-na-nieleteniej-zarczyce,583171,s.html

Opublikowano Przemyślenia | Skomentuj