Obraza uczuć ateisty

Rozdział XXIV. Przestępstwa przeciwko wolności sumienia i wyznania

Art. 194. Dyskryminacja wyznaniowa

Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo bezwyznaniowość,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Art. 195. Złośliwe przeszkadzanie aktom religijnym

§ 1. Kto złośliwie przeszkadza publicznemu wykonywaniu aktu religijnego kościoła lub innego związku wyznaniowego o uregulowanej sytuacji prawnej,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
§ 2. Tej samej karze podlega, kto złośliwie przeszkadza pogrzebowi, uroczystościom lub obrzędom żałobnym.

Art. 196. Obraza uczuć religijnych

Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Tyle mówi prawo, a jak to wygląda w praktyce? Otóż praktyka wygląda tak,   że z przytoczonego powyżej rozdziału kodeksu karnego dziwnym trafem wyłuskuje się jedynie ten fragment, który chroni uczucia osób wierzących,           a działa to w ten sposób, że wystarczy, iż ktoś poczuje się urażony czyjąś wypowiedzią, czynem i machina sprawiedliwości wraz z pełnym oburzenia społeczeństwem ( na szczęście już nie całym) wymierza karę delikwentowi, który tychże słów lub czynu śmiał się dopuścić. Całe szczęście, że jeszcze niektórzy sędziowie zachowują zdrowy rozsądek i nie wszystkie czyny oburzające katolików uznają za obrazę uczuć religijnych, ale i prawdą jest, że nad każdym zgłoszeniem pochylić się muszą, a takie pochylenie się jest jednak kosztowne, co obarcza publiczne pieniądze, więc wszyscy za to płacimy. Nawet wówczas, gdy obrażony osobnik zgłasza, że nowy prezydent miasta ze SWOJEGO gabinetu usuwa w kulturalny sposób portret całkiem nowego               i bliskiego polskim katolikom świętego. 

Gdyby ktoś przyszedł do mojego domu, porządził i pozmieniał w moim domu umeblowanie, wystrój, to mogłabym mieć o to do niego pretensje, ale jeśli robi to u siebie, to jego prawo. To, moim zdaniem, dotyczy też urzędów. Ta sprawa była wręcz kuriozalna, ale … taki mamy klimat. ;)

Dziwi mnie jednak to, że absolutnie nikt nie zastanowi się nad tym, że umieszczanie różnej maści symboli religijnych w miejscach publicznych może obrażać uczucia ateistów. Czy my nie mamy uczuć? Czy nas prawo nie broni? Wygląda na to, że w art. 194 kk nikt nie zauważa słowa „bezwyznaniowość” lub jest ono dla prawa jedynie zbitkiem kilku liter i nie ma sensu się nim przejmować. Ale to słowo tam jest!!!

Artykuł ten brzmi:

Art. 194. Dyskryminacja wyznaniowa

Kto ogranicza człowieka w przysługujących mu prawach ze względu na jego przynależność wyznaniową albo BEZWYZNANIOWOŚĆ,
podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
Dlaczego więc nikt tego zapisu nie respektuje? Dlaczego na każdym kroku spotykam się, a to z religijnymi symbolami w miejscach publicznych, w publicznych urzędach, szkołach, miejscach kultury? Dlaczego te wizerunki są mi narzucane? Jak to jest, że brak takiego wizerunku w miejscu publicznym uraża uczucia religijne, a jego nadmiar nie jest nadużyciem w stosunku do osób niewierzących?
Czy ateiści nie mogą bronić swoich uczuć? Czy musimy zgadzać się na powszechne wywieszanie krzyży i obrazków, bo jesteśmy mniejszością i nasze zdanie się nie liczy? Na to wygląda, że rację ma większość, a to już naruszenie demokracji i praw człowieka, gdyż liczy się każdy człowiek, a miejsce publiczne, jakim zapewne jest każdy urząd, powinno szanować uczucia wszystkich. Wieszanie w nich więc symboli jakiejkolwiek religii narusza zasadę współżycia społecznego, zasadę rozdziału Kościoła i Państwa, no i ponadto jest wielkim nietaktem wobec osób niewierzących.
My ateiści też mamy uczucia i też chcemy ich bronić. Obraża nas obwieszanie każdego miejsca publicznego religijnymi symbolami, obraża nas to, że otwarcie jakiegokolwiek urzędu, miejsca kultury, imprez kulturalnych na terenie kraju musi być powiązane z poświęceniem, a więc z posługą panów w czarnych sukienkach. Zastanawiam się nad sensem tegoż i szczerze mówiąc do tej pory mnie to wyłącznie śmieszyło, ale teraz jest już to niepokojący objaw. No a pamiętajmy, że owi panowie w czarnych kieckach za darmo tego nie robią, więc tym bardziej to dziwne w państwie podobno szanującym swoich wszystkich obywateli.
Religia i związane z nią obrzędy powinny być dla każdego sprawą prywatną i obnoszenie się, głównie słownie, z tym, zaprzecza idei każdej religii. Ja ateista, uważam, że powinno się tę religię głosić swoim postępowaniem, uszanowaniem jej zasad, a więc i szacunkiem dla każdego człowieka i to, czy w pobliżu wisi krzyż, czy nie, nie powinno być wyznacznikiem wiary. A ja odnoszę wrażenie, że ludzie wierzący bez krzyża i świętych obrazków w ogóle w swojej wierze są zagubieni i dlatego tak walczą o ich obecność wokoło.
Pamiętajmy, że ateiści też mają uczucia i nieuszanowanie ich jest również przestępstwem z punktu widzenia prawa, a jakoś nawet ci, którzy na straży tego prawa stać mają, zdają się o tym nie pamiętać.
Pozdrawiam
Maria
Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>