Antyklerykalizm czy ateizm?

To pojęcia niezwykle często mylone przez wiele osób, a nie są jednoznaczne. Można być katolikiem i antyklerykałem, chociaż ateista z natury rzeczy antyklerykałem jest.

W słowie antyklerykalizm przedrostek anty- sugeruje przeciwstawienie się czemuś, tak więc słusznym byłoby poznanie znaczenia słowa klerykalizm. I tu, bez wymądrzania się, zacytuję za Wikipedią: „Klerykalizm (łac. clericalis: duchowny) – dążenie do uzyskania instytucjonalnego wpływu duchowieństwa na życie społeczne, polityczne oraz kulturalne aż do podporządkowania go duchowieństwu i Kościołowi.

Najwyższym stopniem klerykalizacji jest teokracja. Klerykalizm rodzi opór w postaci , często wśród samych katolików, tzw. antyklerykalizm wewnętrzny. Termin pojawił się we Francji w 1848 w okresie Wiosny Ludów ze strony krytyków Kościoła katolickiego, który stał wtedy po stronie monarchistów przeciwnych rewolucji.”

Tyle ciocia Wikipedia na temat klerykalizmu, a to już krok do wyjaśnienia, czym jest antyklerykalizm. Jest to , mówiąc  krótko, niechęć, a nawet wrogość wobec udziału kleru w życiu społecznym i politycznym. Antyklerykałem jest każdy, komu nachalne wtrącanie się duchowieństwa do polityki i życia społecznego przeszkadza. I tu z trudem powstrzymam się od dodatkowych uwag względem obecnej sytuacji w Polsce, chociaż ręce świerzbią, ale nie to jest moim celem. Chcę dziś tylko wyjaśnić różnicę wspomnianych w temacie pojęć. Ateizm zaś, jak wiemy, to brak wiary w Boga.

Tak więc antyklerykałem już z natury jest każdy ateista , ale nie każdy antyklerykał ateistą być musi. Spotkałam wielu katolików, którym nadmierne wtrącanie się kleru    do polityki i życia społecznego jest również nie w smak. Tak mi się wydaje, że duchowni często zapominają, jaka jest istota wiary i czemu ma ona służyć. Zaczynają wykorzystywać wiarę i swoją pozycję do sprawowania władzy i coraz bardziej im        to odpowiada. No cóż, parafianie, myląc pobożność z posłuszeństwem wobec kościelnych hierarchów, sami im tę władzę oddają bezwolnie.

Śledząc jednak historię różnych cywilizacji widzimy, że kapłani w różnych religiach wykorzystywali swoją przewagę do kierowania ludem, często niecne stosując zagrywki. Tak było i w czasach faraonów, tak jest i teraz. Wiara niby inna, ale metody pozostały. :)

Ten wpis został opublikowany w kategorii Przemyślenia. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>